INSTYTUCJE TOWARZYSZĄCE

Kształtowanie się wyobrażeń społecznych o instytucjach ma ści- s y związek ze stopniem wiedzy o instytucjach znajdujących się w osiedlu, a więc z najbliższym otoczeniem, oraz ich dostępnością dla młodych użytkowników. Wyobrażenia, które zostały przez nas odno­towane, me są pełne ze względu na skład badanej populacji. Osoby, które zostały z powodzeniem włączone do życia w społeczeństwie nie znajdowały się juz na ulicy w czasie, gdy przeprowadzano wywiady. Dwie trzecie badanej populacji przedstawiło swoje zdanie na temat instytucji zajmujących się młodymi. Jedna trzecia odmówiła wypowie­dzi na ten temat. W grupie tej niektórzy zareagowali dosyć gwałtow­nie mówiąc, iż „sami sobie radzą” i że „nikt nikomu nie pomaga” „to przeznaczenie samo wybiera”. Najczęściej powtarzało się stwierdze­nie „żadnej pomocy znikąd”. Opinię taką podzielają zresztą ci, któ­rzy znają instytucje znajdujące się na terenie osiedla i korzystają z nich.

BRAK WIĘZI

Brak jakichkolwiek więzi prowa­dzi do destrukturyzacji życia codziennego i przedłużenia wieku do­rastania, który dla niektórych zdaje się nie mieć końca. Jeśli przyjmiemy, że termin bezrobocie oznacza utratę zatrudnie­nia, to sytuacje występujące w badanej grupie są o wiele bardziej złożone. Tylko jedna osoba z tej grupy przyznała, że zwolniła się z pracy będąc zatrudniona na czas nieokreślony. Większość osób na­potyka problemy w chwili wchodzenia w świat pracy, gdy po raz pierwszy poszukują pracy zgodnej z wykształceniem. Jeśli bezrobo­cie jest skutkiem utraty pracy, to pojawiający się kryzys związany jest z sytuacją zerwania, utraty tożsamości. Jeśli natomiast młody człowiek nie może zrealizować swoich pragnień, to uczucie takie ma destruk­tywny wpływ na jego tożsamość oraz na obraz samego siebie. Brak pracy pozbawia człowieka możliwości zaspokojenia elementarnych potrzeb, pozbawia go poparcia społecznego, utrzymuje w sytuacji podobnej do stanu dziecka, uzależnionego od innych.

WEJŚCIE W ŚWIAT PRACY

Tej grupie młodych wydaje się, że ma niezbędne doświadczenie i uważa się za zdolną do pracy, nawet jeśli „trzeba będzie się bardzo postarać”. Nie mają jednak złudzeń, gdyż mówią, że są „gotowi przyjąć jakąkolwiek robotę”.Wejście w świat pracy oznacza najczęściej pewien, dłuższy lub krótszy, okres, wypełniony na przemian kształceniem, nauką zawodu, różnego rodzaju pracami oraz okresami bezczynności. Taki stan po­woduje różnego rodzaju reakcje negatywne. Na przykład wśród ba­danych, którzy zostali zaliczeni do kategorii: odbywający kształcenie i  nisko wynagradzane staże na przemian ze szkoleniami, reakcje były bardzo gwałtowne: „właściciel jest bydlakiem, wykorzystuje nas pła­cąc marne grosze”… lub też o innym stażu zawodowym: „to oszuści, pracujemy 39 godzin tygodniowo za 1200 franków na miesiąc”. Wykonywanie drobnych prac, ze względu na krótki czas ich trwa­nia (od kilku godzin do kilku dni), z jednej strony rodzi pytanie o ilość jakość uzyskiwanego doświadczenia zawodowego. Z drugiej strony, tego typu prace są nisko wynagradzane i nie wzbudzają uznania społecznego. Jakiego rodzaju relacje może więc nawiązać młody człowiek w sytuacjach tak odmiennych jak szkolenie, nauka i praca? Jak możliwe jest w tej sytuacji zdobycie prawdziwego doświadcze­nia zawodowego? Tymczasem młodzi ludzie przywiązują dużą wagę do możliwości zdobycia doświadczenia, będącego elementem budu­jącym tożsamość oraz przyszłość.

BRAK ZWIĄZKU

Brak związku między przygotowaniem zawodowym a wykonywa­ną pracą występuje także wśród osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin, i tak:  jedna osoba z przygotowaniem do zawodu (BEP) koniuszego (dy­plom I stopnia szkoły średniej), wykonuje pracę animatora w ośrod­ku społecznym;   jedna osoba z przygotowaniem do zawodu kucharza otrzymała pracę przy utrzymaniu terenów zielonych na podstawie Umowy o Zatrud­nieniu Młodych (CES);   jedna osoba z przygotowaniem do zawodu kaletnika (dyplom pierw­szego stopnia szkoły średniej) wykonuje prace porządkowe w przed­siębiorstwach przemysłowych;   jedna osoba z dyplomem zawodowym szkoły wyższej DEUG z języka hiszpańskiego (dyplom uniwersytecki nauk ogólnych) pra­cuje w usługach; jedna osoba z dyplomem magisterskim z historii, z oceną dobrą, wykonuje prace porządkowe w przedsiębiorstwie przemysłowym. Jedynie młodzież, odbywająca jeszcze kształcenie, ma pozytywne wyobrażenia o pracy; jednakże trzeba pamiętać o tym, iż proces kształ­cenia często jest bez związku z rzeczywistością.

WYOBRAŻENIA SPOŁECZNE O PRACY

W pierwszej kategorii, określonej jako „bez wykształcenia i bez pracy” cztery osoby na osiem nie miały nawet „drobnych prac”, dwie z nich, które odbyły tygodniowy staż w przedsiębiorstwie twierdziły, że aktywnie poszukują pracy, inna starała się o zatrudnienie na umowę o     podniesienie kwalifikacji, a najstarsza otrzymywała świadczenie zobowiązujące do aktywnego poszukiwania pracy (RMI). Wśród osób starszych wiekiem i posiadających wykształcenie, doświadczenie związane z pracą jest wynikiem wykonywania licznych i wielorakich , pracy na czarno, pracy na umowę na czas określony, prace sezonowe. Tylko dwie osoby mówią o doświadczeniu pozytywnym, trzecia zrezygnowała z pracy, gdyż nie mogła znieść konieczności podporządkowania się władzy zwierzchnika. Niektóre prace określa­ne są jako odpychające, na przykład winobranie lub prace porządko­we w przedsiębiorstwach przemysłowych. Niechęć do tego typu prac jest tym większa w im większym stopniu, posiadają przygotowanie do wykonywania prac o większym prestiżu. W obu kategoriach badani mówią: „jestem na ulicy” określając w ten sposób, iż są bezrobotni. Wśród tych, którzy pracują w niepełnym wymiarze godzin oraz na pełnym etacie, znajduje się jeden pracownik oczyszczania, jedna osoba będąca w związku małżeńskim, jeden ojciec rodziny, analfabeta, i jeden robotnik budowlany, mający przygotowanie do zawodu ciastkarza.

WYOBRAŻENIA O GRUPACH POŚREDNICH

Przytoczyć można tu przypadek osoby, która powiedziała nam, że podporządkowuje się władzy ojca od czasu gdy jest bezrobotna oraz innej osoby, która znalazła pracę dzięki zachęcie ojca, murarza pocho­dzenia portugalskiego, a jeszcze inna chciała wykonywać ten sam zawód co ojciec, jako pracownik utrzymania dróg, ponieważ uznała, że jest to „fajna” praca. Mimo swojej lapidarności określenie to wska­zuje na to, iż nie został stworzony model rodzicielski. Brak też innych odniesień do pracy ojca, bądź też są to odniesienia negatywne: rodzi­ce są widziani jak „galernicy”, „niewolnicy”, a młodzi w żadnym wypadku nie chcą „harować” tak, jak ich rodzice.Wyobrażenia młodych o grupach pośrednich, znajdujących się w najbliższym sąsiedztwie, łączących ich z otoczeniem społecznym, wskazują, iż grupy te nie wypełniają w sposób pozytywny funkcji polegającej na wspieraniu i oferowaniu odniesień umożliwiających budowanie tożsamości oraz przygotowanie projektu i osiągnięcie wystarczającej równowagi w życiu. Młodzi poszukujący zatrudnienia są bardzo liczni, tworzą się więc grupy rówieśnicze, składające się z osób, których drogi życiowe są na nieszczęście bardzo podobne lub nawet takie same; grupy te są jedynie zwierciadłem odbijającym negatywny obraz. Brak jest w nich jakiejkolwiek dynamiki, czy sty­mulacji, jaką powinny wzbudzać niejednorodne grupy, brak pozytyw­nych wzorców tożsamości. W efekcie młodzi ludzie należą do grup społecznych, które nie mogą w żaden sposób stymulować ich rozwo­ju, gdyż nie dostarczają obrazów pobudzających pragnienia, nie po­wodują żadnego zaangażowania.

GRUPA RODZINNA

Grupa rodzinna oceniana jest wyżej niż inne grupy społeczne, jest to przestrzeń, w której czasem dochodzi do pomieszania ról. Często młodzi przejmują obowiązki związane z załatwianiem spraw admini­stracyjnych swoich rodziców. A ponieważ nie mogą otworzyć się na inne grupy społeczne ani znaleźć odniesień niezbędnych do zbudowania własnej tożsamości, rodzina staje się miejscem powrotu do kultury swojego pochodzenia, zamykania się w sobie i chowania urazy. Biorąc pod uwagę izolację młodych oraz rolę rodziny, będącej schronieniem, można by zastano­wić się nad tym, w jakim stopniu problemy z integracją rodziców mają wpływ na trudności ich dzieci oraz w jakim stopniu odosobnienie bieżące zachowania rodziców wpływają na zachowanie młodych, prowadzące do zamykania się w sobie. W trakcie przeprowadzanych wywiadów można było zauważyć, jakie miejsce zajmuje rodzina – „my”. Jest to ważna wskazówka mówiąca o ogromnej roli grupy rodzinnej, kulturowej i społeczności, będącej przestrzenią świadcze­nia wzajemnej pomocy, wymiany i najważniejszego wsparcia. Jednak­że ojciec i jego pozycja w niewielkim stopniu mają wpływ na kształ­towanie się u młodych stosunku do prawa oraz modelu tożsamości.

MIESZKANIE Z RODZICAMI

Wyrażają to słowami pełnymi tre­ści: „jemy dobrze, jest nam dobrze, nie jesteśmy bezdomni”, „to bardzo ważne wsparcie, nie wiem, co by się ze mną stało bez mojej rodziny” i   jeszcze „wiedziemy galemicze życie, ale rodzice poświęcają się, nie jesteśmy sami”. Mieszkanie z rodzicami ma też swoje złe strony, które młodzież odczuwa bardzo boleśnie, gdy rodzice niepokoją się ich bezczynnością. Niepokój rodziców jest dla nich ciężarem: „Nie ma z tego żadnych korzyści, nie rozmawiam z ojcem od czasu, gdy włóczę się bezczynnie po ulicy”. Mieszkanie z rodzicami uzależnia aż do momentu, gdy większość młodych ludzi w sposób naturalny osiągnie większą samodzielność. Osiągnięcie rozwoju seksualnego dorosłego człowieka jest utrudnione, czy wręcz niemożliwe z braku umiejętno­ści nawiązywania i utrzymywania więzów emocjonalnych i społecz­nych, co można określić jako nieumiejętność znajdywania-tworzenia: „życie w związku jest niemożliwe”. Niektórzy mają poczucie winy w stosunku do rodziców, gdyż nie mogą w żaden sposób im pomóc: „za nic nie płacimy, ale mamy dług do spłacenia”…

ZAJĘCIA MŁODYCH

Zajęcia młodych ludzi odbywają się w ciasnej przestrzeni, ogranicza­jącej się do najbliższego otoczenia. Słowo „rdzewieć”, używane przez wielu młodych dla określenia braku aktywności społecznej, opisuje trafnie stan psychiczny, cechujący się poczuciem powolnej degrada­cji tożsamości, poczuciem braku swojego miejsca w społeczeństwie oraz bycia uznawanym za jego członka. Młodzi ludzie zachowują się jakby zatrzymali się, z braku energii, w niekończącym się oczekiwa­niu w obcym im miejscu, które jest dla nich bardzo nieprzyjazne.Wraz z rodzicami mieszka 26 osób na 30, w tym dwie rodziny z dziećmi, 4 inne osoby mają własne mieszkanie, jedna z nich dzieli mieszkanie ze współlokatorem. W tej podkategorii jest także jedno małżeństwo z dzieckiem. Brak pracy powoduje, że ci młodzi, z nie­wielkimi wyjątkami, pozostają na utrzymaniu rodziców do 25 roku życia. Takie rozwiązanie pozwala na zaspokojenie elementarnych potrzeb: dachu nad głową, bycia wśród innych, ciepłego posiłku, wyżywienia, ubrania, „u mamy jest zbyt dobrze”, jak mówi jeden z nich, inny dodaje „matka mnie nie wyrzuci za drzwi” lub „w rodzi­nie jest dobrze”. Rodzina jest więc schronieniem, przestrzenią, w której czują się bezpieczni, zapewnia im ochronę.

ŻYCIE CODZIENNE

„Im dłużej jesteśmy bezrobotni tym później kładziemy się spać, prowadzimy życie nocne”. Rytm dnia codziennego jest w tym większym stopniu przesunięty w stosunku do przyjmowanych norm społecznych, im dłuższy jest okres braku ak­tywności. Fakt ten potęguje poczucie braku spójności w życiu i jest czynnikiem hamującym proces włączenia.Wyjątek stanowiła jedna młoda kobieta, która „uprawia pływanie i karate” aby „rozładować się” oraz dwie inne osoby (jedna z nich jeździła na rowerze, druga grała w siatkówkę). Pozostałe osoby w badanej grupie nie uprawiały sportów ani indywidualnych, ani gru­powych.Osoba, która jeździła na rowerze, powiedziała: „Wstaję o godzi­nie 13, później cały dzień jeżdżę na rowerze, albo stoję i rdzewieję przed blokiem, idę spać o drugiej w nocy”. Dzień upływa więc mię­dzy późnym wstawaniem, poszukiwaniem ofert pracy (przez Minitel), w biurach pośrednictwa pracy na czas określony oraz „chodzeniem bez celu i rdzewieniem” lub „zabijaniem czasu w kawiarni lub w barze przy grze w mini-futbol”, „na przestrzeni 200 m, wokół bloku”. Tak upływa czas do późnego powrotu do domu, żeby położyć się spać.